Wakacje to czas, kiedy skupiamy się na jak największej ilości atrakcji. Kiedy już udaje nam się dotrwać do sezonu urlopowego, z niecierpliwością odliczamy ostatnie dni pracy i jednocześnie planujemy całą masę wakacyjnych aktywności. Chcemy połączyć wypoczynek na plaży z aktywnym uprawianiem sportu, a do tego jeszcze dokładamy wizyty w muzeach i zwiedzanie zabytków. Jak to się najczęściej kończy? Urlopowym przemęczeniem i jeszcze większą niechęcią do powrotu do pracy. A gdyby tak zamiast tego wszystkiego po prostu poczytać…

Może wydam się wam bardzo staromodna w tej swojej miłości do książek, ale jest to jedna z moich najukochańszych form relaksu. Z książką nigdzie się nie muszę spieszyć, nie stresuję się tym, że gdzieś nie zdążę, nie martwię się o bilety wstępu. Taką wejściówkę do niezwykłego świata trzymam właśnie w ręku. Każdy z nas może o nią bardzo łatwo zadbać. Jeszcze do niedawna książki były po prostu drogie, nowości kosztowały na tyle dużo, że cena zniechęcała całkiem sporą rzeszą klientów. Dziś sytuacja się zmieniła, szczególnie dzięki tanim księgarniom internetowym, które oferują naprawdę dobrą literaturę w bardzo atrakcyjnych nieraz cenach. Co ważniejsze, magazyny takich księgarń są praktycznie nieskończone, nie ma tutaj gatunku literackiego, który nie znalazłby swojego przedstawiciela na wirtualnej półce.

Coś dla siebie znajdą fani historycznych intryg portretowanych przez Dana Browna, zwolennicy kryminałów Remigiusza Mroza, a także admiratorzy twórczości Katarzyny Nosowskiej. Dzisiaj nikt nie oczekuje od nas, że będziemy czytali wyłącznie teksty z tzw. kanonu literatury pięknej. Dziś każdy z nas ma prawo wybierać taką literaturę, która po prostu sprawia mu przyjemność. Nie musimy borykać się z intelektualnym terrorem w stylu: „daj spokój, czytasz romanse?”. A tak, czytam, bo właśnie taka literatura pozwala mi się zrelaksować i odpocząć. I nie ma w tym nic złego. Nie jest jednak tak, że księgarnie zapominają o czytelnikach o nieco bardziej wyrafinowanym guście – obecnie wszyscy czytają „Biegunów” Olgi Tokarczuk, w wersji anglojęzycznej wyróżnionych prestiżową nagrodą Bookera. Czytają również z pewnością tegorocznych kandydatów do Nike. I dobrze – każdy typ czytelnika, każdy gust ma prawo do własnych wyborów lekturowych. To chyba jedno z ważniejszych osiągnięć kultury współczesnej – czytelnicze równouprawnienie:) Jest ono widoczne na listach bestsellerów książkowych, gdzie obok uznanej, „wysokiej” literatury znajdują się pozycje mniej wymagające, sytuujące się bliżej popkultury.

Kluczem jest tutaj sama kultura czytania, która powoli się odradza. Po wielkiej przegranej z internetem, materiałami video, social mediami, książka powoli odzyskuje swoją pozycję. I to chyba powinno nas najbardziej cieszyć!